Zadaniem Ojca jest …

blog

Wiele się mówi o ojcach złego. Tak się już jakoś przyjęło, że ojcowie to ciągle zajęci, że nie pomagają przy dzieciach, unikają domowych obowiązków, bliższa jest im kariera zawodowa, niż sprawy rodzinne i generalnie … to strasznie niedojrzali są Ci nasi Panowie. Cóż robić?

Ja jednak piszę ten tekst zupełnie z innej perspektywy. Ja mianowicie mam wrażenie, że z pewnymi, niereformalnymi wyjątkami, którzy nie są w stanie dorosnąć i podołać roli męża i ojca, to w ostatnich latach dzieje się dużo dobrego.

Kilka dni temu skończyły się ferie, które z całą rodziną spędzałam w Kudowie Zdroju. Była jazda na nartach, spacery, czas na zaległe książki, nowe znajomości, gofry i tak bardzo potrzebny mi odpoczynek.

Kocham życie i każdy dzień. Potrzebuję zajęć, obowiązków i wyzwań. Tak wygląda moja codzienność i taką ją lubię…jednak przychodzi czasem taki dzień, kiedy mam wszystkiego dość, kiedy zmęczenie daje o sobie znać, kiedy nie mam chęci i motywacji do działania, kiedy potrzebuję oddechu i chwili zapomnienia…wówczas planuję wyjazd. Nie musi to być wyprawa na koniec świata, nie musi trwać długo, zazwyczaj kilka dni z dala od domu i codzienności stawia mnie na nogi, przywraca właściwą perspektywę i pozwala naładować akumulatory.

Tak było ostatnio…kiedy pojawił się kryzys, kiedy energia uciekała z prędkością światła, mój Mąż wymyślił wyjazd w góry. Początkowo niepewna takiej propozycji, góry z dziećmi, to jednak nie musi być dobre połączenie, jednak chęci oderwania się od mojego życia tu i teraz na takie trochę zdystansowane, zwyciężyła. Wybraliśmy Góry Stołowe, nie przez przypadek. Rejony to są piękne, ciche, spokojne, więc mniej uczęszczane.

Jak było? Cudownie, przez duże C.

Ten, kto zna okolice Kudowy Zdroju, tego nie muszę przekonywać, że to cudowne miejsce, oaza spokoju, góry, cisza, spokój, cudowny mikroklimat. Ten, kto jeszcze tam nie był, powinien jak najszybciej nadrobić zaległości :) Jest to fantastyczne miejsce o każdej porze roku, zarówno zimą, kiedy mamy ochotę pojeździć na nartach, jak i wiosną, jesienią i latem.

Szlaki są proste, piękne i do pokonania nawet na małych nóżkach. Jeżeli nie znasz gór, a chciałabyś poznać, zacznij od Gór Stołowych, są mniej popularne, unikniesz dzikich tłumów turystów, a poznasz prawdziwie górskie krajobrazy i magiczną atmosferę. Coraz bliżej Wielkanoc, długi weekend, wakacje…jeżeli nie macie planów…wybierzcie się w Góry Stołowe…polecam…

Tym razem gościliśmy w wyjątkowym hotelu, jego wyjątkowość to przede wszystkim właściciele, młode małżeństwo, którzy kontynuują dzieło swoich rodziców i wkładają mnóstwo pracy i serca, aby Spa Scaliano było wyjątkowym, ciepłym miejscem, do którego goście wracają i czują się jak w domu :)

Jednak moja żyłka blogerska dała o sobie znać i nie dało się zauważyć jednej rzeczy. Wśród gości hotelowych wiele było rodzin z małymi a wręcz malutkimi dziećmi. Tak się składa, że ten hotel oferuje fantastyczne warunki dla dzieci, nie tylko plac zabaw na dworze, ale również plac zabaw w środku, sala zabaw i wiele innych. Nie dziwię się w związku z tym, że wielu rodziców wybiera to miejsce. My też tak zrobiliśmy i nie zawiedliśmy się :)

16

8

14

Ale wracając do spraw rodzin.

Uwierzcie mi, jeszcze kilka, kilkanaście lat temu, dziećmi opiekowały się tylko mamy. Pamiętam doskonale, kiedy moja 16-letnia dziś córka była malutka i podróżowaliśmy, to zawsze zauważałam, że w sprawy dzieci zaangażowane są tylko mamy. To My czuwałyśmy na placach zabaw, to my biegałyśmy za dziećmi po restauracjach, karmiłyśmy, ubierałyśmy, pamiętałyśmy o smoczkach, czapeczkach, zabawkach. Ojcowie byli jakby obok na tych wyjazdach, może popchali wózek, może ponosili ciężkie torby, ale generalnie społecznie nie było takiego przymusu i oczekiwań, że ojciec ma pomagać. Wychowanie dziecka, a już na pewno opieka nad nim spoczywała na kobiecie. Koniec i kropka. Jeżeli jakiś tata angażował się bardziej, niż wynosiła średnia krajowa, to był bohaterem na miarę Supermana. A My żyłyśmy tak, jak dawałyśmy radę. A dawałyśmy średnio. Pamiętam jak dziś moje wyjazdy wakacyjne z Zuzią, no nie było lekko. 16 lat temu był zupełnie inaczej…

A dziś? Słuchajcie, ja po kilku dniach w Kudowie, mogę śmiało odtrąbić powrót ojca.

Dziś na każdym kroku tuż za dziećmi biegają ojcowie. Widziałam mamy, które spokojnie szły do Spa, pobiegać, do jaccuzi, a w tym czasie opiekę nad dziećmi przejmowali ojcowie. I co zaznaczę, nie robili tego z miną cierpiętników jakby to był wyczyn na miano zdobycia Mount Everestu. Oni po prostu przejmowali dziecko lub dzieci!!! I świetnie sobie radzili. Ktoś mi tu zarzuci, że to tylko taka poza na czas wyjazdu, że pewnie normalnie, to palcem nie kiwną i wymigują się z domowych obowiązków, a teraz na wyjeździe robią dobre wrażenie. Nie sądzę, żeby tak było. To widać, że opieka nad niemowlakiem, bieganie za roczniakiem, czy zajmowanie dwulatka to nie nowość. Kiedy widziałam ojców, którzy ogarniają przebieranie, pieluchy, zabawę, bezpieczeństwo, to uwierzcie mi, widać, że to nie ich debiut, tylko w sprawy dzieci są zaangażowani na co dzień. Kiedy jednak zobaczyłam tych tatusiów na posiłkach. Swoją drogą fantastycznych. …

10

7

13

 

Każdego dnia Spa Scaliano proponował cudowny bufet, pyszne śniadania, pasty, które kocham, a których nigdy nie mam czasu robić w domu, naleśniki, gofry, warzywa, ale również zdrowe, domowe wędliny, ale też pysznych słodkości, to uwierzcie mi, aż chciało się delektować taką chwilą. My zajmowaliśmy zawsze stolik przy oknach i spędzaliśmy tam zdecydowanie więcej czasu, niż na co dzień podczas posiłków. Wiadomo, może jeszcze dokładka tej pysznej pasty z suszonych pomidorów, a może jeszcze jedno ciasteczko, a najlepiej dwa, a może jeszcze jedna kawa. Wszak w tak pięknym miejscu nie ma okazji często być. I widziałam , że inne rodziny robiły tak samo. Tylko wiadomo, co z dziećmi? Każdy ma ochotę posiedzieć, popatrzeć, podelektować się miejscem, porozmawiać, a niestety … dzieci nie posiedzą, dzieci za chwilę się nudzą. Przy moich starszakach było łatwiej, ponieważ hotel pomyślał i o tym. Na stolikach czekają kolorowanki i kredki. Każde dziecko znajdzie swojego ulubionego bohatera z bajek i zaangażuje się z rysowanie. Dzięki temu zjadłam kilka dodatkowych kawałków ciasta i wypiłam kilka dodatkowych kaw :) Jednak były też malutkie dzieci, które marudziły, uciekały, płakały … normalka. Pamiętam, że nie raz i nie dwa, a pewnie tysiące, musiałam w przeszłości zrywać się i rzucać nadgryzioną kanapkę, aby gonić małą córkę. Oj pamiętam. Ale to, co zobaczyłam, było dla mnie totalnym zaskoczeniem. Oto mamy siedziały wygodnie, rozmawiały sobie beztrosko z kobietami z sąsiednich stolików, a za dziećmi … biegali ojcowie. I robili to ze spokojem, cierpliwością i uśmiechem na ustach.

I ja też doceniam mojego męża, ponieważ pomógł mi naprawdę odpocząć podczas naszych ferii, do tego stopnia, że w ciągu kilku dni przeczytałam 4 książki, na które w domu nigdy nie było czasu. Dzieci były zajęte na Sali zabaw, zabawą z dziećmi lub grą w piłkarzyki, a ja czytałam, czytałam i czytałam … czasami do 1-2 w nocy. Ten wyjazd obfitował w przyjemności dla wszystkich członków rodziny. Chłopcy mieli warsztaty z szefem kuchni, który nauczył ich, jak zrobić prawdziwą, włoską pizzę. Mąż z córką spędzali całe wieczory na nocnych jazdach na nartach, korzystając z doskonałych warunków w pobliskim Zieleńcu, a mama nawet zaliczyła zabieg w Spa 😉

2

12

 

Jak ja kocham okolice Kudowy…

Pokochałam je kilka lat temu i to zdecydowanie miejsce, gdzie wracam do siebie, odpoczywam, zbieram siły. Kiedy inni jadą do Zakopanego, stoją w korkach na zakopiance, przeciskają się na Krupówkach, my wybieramy region Kudowy, gdzie fantastyczne możliwości wypoczynku są zarówno zimą , jak i latam. Jest to miejsce o jakim można pomarzyć. Cisza, przyroda, piękne lasy, fantastyczne trasy spacerowe, biegowe, rowerowe. Można wybrać się z rodziną na krótki spacer, albo wybrać jedną  z atrakcji Gór Stołowych.

Zimą natomiast nie sposób nie spróbować sił na nartach. Zieleniec, który jest oddalony od Kudowy o kilkanaście kilometrów dysponuje ponad 20 km tras narciarskich, zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych. Warto spróbować i połknąć bakcyla 😉

Tak Dziewczyny. To działo się naprawdę. Teraz wierzę, że to pozytywny znak naszych czasów.

Ojcowie naprawdę zaczynają się angażować się sprawami dzieci. Nie stoją już z boku, tylko w miarę możliwości, czynnie uczestniczą w opiece, nawet nad maluchami. Odkąd wróciłam, częściej rozglądam się po ulicach mojego miasta. I to naprawdę widać. Ojcowie, którzy spacerują z wózkami, ojcowie, którzy bawią na placach zabaw z kilkulatkami, ojcowie, których coraz więcej widać w szkole, kiedy przywożą lub odbierają swoich uczniów. To dzieje się na naszych oczach. To nie tylko impuls podczas wyjazdów wakacyjnych i weekendowych, ale to codzienność.

Jeżeli Twój partner angażuje się w opiekę nad dzieckiem, wspieraj go w tym i nawet jeżeli krzywo zapnie pieluchę nie krytykuj. My do dziś śmiejemy się z naszej rodzinnej historii. Kiedy na świat przychodził mój najmłodszy syn, w domu z tatą została dwójka – 7 letnia Zuzia i roczny Jaś. Przygotowałam wszystko, stroje na każdy dzień, plan dnia, jedzenie itp. Kiedy moja rodzina przyszła odwiedzić swojego nowego brata w szpitalu, to dobrze, że leżałam, bo bym zemdlała. Ubrani byli jak największe nieszczęścia, wszystko od sasa do lasa, jak z cyrku, ale jacy byli dumni. A najbardziej dumny był tata, który wszystkiemu podołał. I dopiero po kilku latach powiedziałam mu, że umierałam ze śmiechu, jakie stylizacje im stworzył, ponieważ nie chciałam mu robić przykrości i wiedziałam, że bardzo się starał.

I Wy – moje drogie Czytelniczki, też dajcie się wykazać ojcom.

Jeżeli uwielbiasz góry, jednak nie miałaś odwagi wyjechać z dziećmi, to polecam. Na szlakach spotkaliśmy mnóstwo rodzin z małymi dziećmi. Szlaki są proste, piękne i do pokonania nawet na małych nóżkach. Jeżeli nie znasz gór, a chciałabyś poznać, zacznij od Gór Stołowych, są mniej popularne, unikniesz dzikich tłumów turystów, a poznasz prawdziwie górskie krajobrazy i magiczną atmosferę. Coraz bliżej kolejny długi weekend, wakacje…jeżeli nie macie planów…wybierzcie się w Góry Stołowe…polecam…My tam jeszcze wrócimy…

15

5

4

9

 

Dodaj komentarz