Za co chciałabym dziś podziękować mojemu byłemu mężowi?

dziękuję blog

 

Dziś, w przeddzień Walentynek, ja paradoksalnie nie chcę pisać o miłości. Ja dziś wręcz na przekór chcę podziękować byłemu mężowi. Komuś, kto już nie jest obecny w moim życiu, komuś, kto bardzo mnie skrzywdził, komuś, kto odebrał mi wiarę w siebie, ale …

Komuś, kto przyczynił się do tego, kim jestem dzisiaj. Czasami zastanawiałam się, po co mi to wszystko było. Pojawiały się myśli, że gdybym go nigdy nie spotkała, to nie zaznałabym tego całego zła a moje życie potoczyłoby się inaczej. Dziś nie wspominam, bo to trudne obrazy i nie chcę do nich wracać, to wydarzenia, o których chciałabym zapomnieć i usunąć raz na zawsze z mojej głowy. Nigdy Wam nie pisałam jakie były powody mojego rozwodu, nigdy nie przyznawałam się do życia, jakie wiodłam z człowiekiem uzależnionym od narkotyków, bo … to nie było lekkie życie i do takich wspomnień nikt nie chce wracać.

Jednak wszystko się zmieniło. Chyba nadszedł moment, aby raz na zawsze zamknąć tamten okres w życiu, rozliczyć się z samą sobą, pozwolić sobie na szczęśliwe życie tu i teraz. Tamto było, minęło i pora też … podziękować mojemu mężowi. Bez niego pewnie nie przeżyłabym wiele złego, wylałabym 3 wanny łez mniej, moja samoocena byłaby wyższa a ja spokojniejsza, ale nie byłabym tą osobą, którą jestem dzisiaj.

1.Jestem waleczna i trudno mnie pokonać

Mogę się załamać, mogę mieć gorszy okres, chwile zwątpienia, ale nie poddam się. Wiem, że jeżeli przejdę to, co najtrudniejsze, to poradzę sobie już zawsze. Dałam radę 13 lat temu, bez pracy, podczas aplikacji na zawód sędziego, z niespełna 3 – letnią Zuzią, odważyłam się odejść. Bałam się jak cholera, nie wiedziałam co będzie, czy dam radę. Liczyłam się z tym, że już zawsze będę samotna matką. Nie planowałam do przodu, nie analizowałam, nie kalkulowałam, ja po prostu doszłam do ściany bezsilności, byłam kupką nieszczęścia, która chciała odważyć się żyć inaczej. Jeżeli dziś ktoś mi pisze, że rozbijam małżeństwa, bo propaguję łatwe rozwiązania, jakimi są rozwody, bo przysięga, bo świętość itp., to ja powiem jasno!!! Związek, w którym jest przemoc, alkohol, narkotyki, zło, nie ma nic wspólnego ze świętością i nie jest dobry dla nikogo, a już na pewno nie dla dzieci, które żyją w takich rodzinach. Ja tego doświadczyłam i ja to wiem. I ja mam prawo mówić o tym głośno. Zawalczyłam. Zaryzykowałam. I dziś jestem z siebie dumna, że dałam radę, że z pomocą mojej rodziny, która nigdy mnie nie zawiodła, podniosłam się i zaczęłam nowe życie. Moje decyzje 13 lat sprawiły, że dziś jestem szczęśliwa, mam nową rodzinę, 3 dzieci i męża, który choć nie jest ideałem, to jest moim partnerem na dobre i na złe, partnerem na którego można liczyć, którego potrzebuję.

 

2. Mam wiarę w siebie i pewność, że zasługuję na wszystko, co najlepsze.

Swój związek kończyłam na wielkim minusie, a pewność siebie i we własne możliwości miałam na poziomie płyty chodnikowej. Trudny rozwód przypłaciłam 20 kg nadwagą i własnym zdrowiem. Tak było, ale … bardzo szybko stanęłam na nogi. Miałam dziecko, które potrzebowało mamy. A ja od zawsze miałam syndrom prymusa i chciałam być dla Zuzi najlepsza mamą na świecie. Schudłam, zadbałam o siebie, poszłam do pracy i … uwierzyłam, że wszystko dopiero się zaczyna. Tak!!! Jeżeli teraz czujesz się jak ja, 13 lat temu i uważasz, że nic dobrego Cię w życiu nie spotka, to uwierz, że tak nie jest. Uwierz w siebie i to, że każdy koniec, to jednocześnie początek i nadzieja na coś lepszego. Kiedy zamykają się jedne drzwi, to szukaj drugich. Ja wiem, że poradzę sobie, jestem silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej a kiedy zamykają się 2, 3, 4 drzwi, to wchodzę oknem, ewentualnie robię podkop 😉

 

3.Wiem, że kobieta jest wielką siłą i może więcej niż jej się wydaje.

Wiem, bo ja taka jestem. Dziś wiem, że mężczyzna przy mnie jest ważny, potrzebuję wsparcia, potrzebuję aby ktoś rano zaparzył mi kawę, zaproponował pomoc, doradził, wysłał czułego smsa, kiedy mam trudny dzień, ale jednocześnie wiem, że nic na siłę, że nie warto pakować się w związek, aby tylko nie być samą. My kobiety powinnyśmy nauczyć się kochać siebie, aby dopiero tworzyć związek i oczekiwać, że ktoś nas pokocha. A o naszej wartości, jako kobiety, nie świadczy obrączka na palcu, ale to co mamy w głowie i sercu.

 

4.I najważniejszy punkt … mój były mężu dziękuję Ci za … ZUZIĘ.

Ten punkt liczy się najbardziej. Kiedy wczoraj świętowaliśmy 16 urodziny Zuzi i siłą rzeczy wracałam wspomnieniami do chwil jej narodzin i pierwszych miesięcy życia, poczułam to i chciałabym się z Wami tym podzielić. Moje małżeństwo nie było sielankowe, a bardziej niż sielskie ogrody, przypominało kamieniołomy. Doznałam wiele zła, przeżyłam wiele trudnych chwil, wypłakałam morza łez, o wielu sytuacjach staram się nie pamiętać, czułam, że każdy dzień to kolejna porażka i choć miałam 25 lat, to miałam wrażenie, że moje życie nic dobrego mi nie przyniesie.

Ale … przeszłabym przez to raz jeszcze bez zastanowienia. Dlaczego????

Mój były mężu dziękuję Ci nie tylko za to, że wymusiłeś na mnie zmiany mojego życia, że przez to, jaki byłeś paradoksalnie zmusiłeś mnie, abym wzięła życie w swoje ręce, abym zawalczyła o siebie, abym nie poddawała się i uwierzyła, że mogę być jeszcze szczęśliwa.

Dziękuję Ci … za Zuzię!!!

Moja córka, najważniejsza kobieta w moim życiu, 16-latka, która dojrzałością zawstydziłaby niejednego dorosłego. Kiedyś moja mała córeczka, która motywowała mnie do każdego dnia, do tego, aby starać się bardziej, próbować inaczej, a dziś moja najlepsza przyjaciółka. Warto było przebrnąć przez te wszystkie ciężkie lata, aby mieć ją obok siebie :)

14

Moja Czytelniczko, jeżeli właśnie teraz jesteś na życiowym zakręcie, jeżeli właśnie teraz Twój dom rozsypuje się jak domek z kart, to uwierz mi, że za kilka lat też jeszcze podziękujesz swojemu byłemu mężowi. Dasz radę, wygrasz siebie, zdobędziesz wiarę w siebie, nauczysz się żyć w pojedynkę i jeszcze będziesz tak szczęśliwa, jak nigdy wcześniej. Zapewniam Cię.

Ania

 

Ps. I pamiętajcie, że ja, kobieta po przejściach, dziś korzystam ze swojej wiedzy prawniczej i udzielam konsultacji online. Pomogę napisać Ci pozew, wystąpić o kościelne stwierdzenie nieważności małżeństwa, podnieść alimenty. Polecam się :)

Jeżeli potrzebujesz porady prawnej – pisz – kontakt@mambiznesowa.pl

 

 

Dodaj komentarz