Uczucia na emigracji

hol blog

 

Gdzie się podziały te czasy, kiedy dorastając zakładaliśmy rodzinę i zamieszkiwaliśmy ulicę dalej od naszych rodziców. Dziś świat się zmniejszył a nasze światy dziwnie się powiększyły. Teraz mamy tysiące możliwości, aby wyjeżdżać i szukać swojego miejsca na ziemi daleko od domu rodzinnego. Obecnie widzimy ogłoszenie – pośrednictwo pracy w Holandii, pakujemy się i już wkrótce zaczynamy nowe życie.

Ja, mama, żona, córka, siostra, całe życie mieszkam w moim rodzinnym mieście. Zawsze czułam, że to jest moje miejsce na ziemi i choć kocham podróże i uwielbiam moment, kiedy wsiadam do samolotu, to jednak nigdy nie wyobrażałam sobie, aby wyjechać na stałe. Co innego moja siostra, którą wiecznie nosiło po świecie, która od zawsze mówiła, że nasze miasto to dla niej za mało i korzystała z każdej okazji, aby wybyć na krócej lub na dłużej. Na początek była przeprowadzka do stolicy a potem pojechała dalej. Fajnie było pochwalić się siostrą, która mieszkała w Paryżu, cudownie było degustować pyszne sery i nieznane nam wcześniej specjały kuchni francuskiej, fantastycznie było w końcu odwiedzać ją i czuć się w Paryżu trochę jak u siebie, kiedy oprowadzała nas po miejscach znanych tylko Francuzom, gdzie turyści nie docierają. Dużo trudniej niestety było … za nią tęsknić. Momenty, kiedy rozmowa przez telefon, czy nawet Skypa, to było za mało. Sytuacje, kiedy chciało się ją mieć tuż obok, a nie kilka tysięcy kilometrów stąd. Wtedy jednak uświadomiłam sobie, że prawdziwe relacje, prawdziwe więzi mogą przetrwać każdą odległość. W chwili, kiedy urodził się mój najmłodszy syn i zdiagnozowano u niego wrodzoną wadę serca, w kilka godzin siostra kupiła bilet i była ze mną w szpitalu. Wtedy już wiedziałam, że może mieszkać nawet na końcu świata J Dziś znowu mieszka daleko. Tym razem wybrała Budapeszt. Robi karierę, spełnia się zawodowo, ma szansę robić to, czego nie mogła robić w Polsce. Ma swoją rodzinę i jest szczęśliwa. Nie wiem, jak jej życie potoczy się dalej, ale wiem, że dziś można być bliżej siebie mieszkając 1.000 km dalej, niż w bloku obok, bo relacje to nie kilometry, ale coś zupełnie innego.

Dziś, kiedy odległości już nie przerażają, coraz więcej małżeństw decyduje się na spróbowanie życia daleko od Polski.

Czasami wyjeżdżają całymi rodzinami, czasami wyjeżdża tylko mąż. Wśród moich znajomych coraz więcej jest przypadków, w których małżeństwa żyją na 2 domy, jeden w Polsce, a drugi gdzieś daleko. Czy to dobry pomysł? Czy służy rodzinie? Jak sobie radzą? Długo można by pisać. Prawda jest taka, że każdy przypadek jest inny, każda sytuacja jest inna. Są rodziny, w których ten model sprawdza się doskonale, a w innych niestety kończy się kryzysem, a nawet rozstaniem. Czy lepsza praca i lepsze zarobki wynagradzają wszelkie niedogodności i życie na odległość?

Ja swoje zdanie oczywiście mam :)

I uważam, że dobry związek przetrwa wszystko, a jeżeli nie przetrwa … to znaczy, że prędzej, czy później i tak wszystko by się posypało. Moja rodzina również ma w swojej historii taki epizod, kiedy mój tata wyjechał do pracy do Niemiec. Mama do dziś wspomina, że przyjeżdżał, kiedy tylko mógł i nigdy nie obawiała się, że życie na odległość zakończy się ich rozstaniem. A dodam, że były to czasy, kiedy nie było telefonów, internetu, kiedy ten kontakt był zdecydowanie trudniejszy. Oni mieli plan, tata pojechał, aby zarobić na mieszkanie, abyśmy mieli lepsze życie i … Zawsze powtarzam, że plan na siebie i na swoje życie to podstawa. Dla jednych wyjazd za granicę, czy to samemu, czy z rodziną jest niewyobrażalny. Chcą żyć tutaj, gdzie przyszli na świat, wśród przyjaciół, których znają od dziecka. Inni natomiast korzystają z możliwości, jakie daje dziś świat i chcą spróbować życia daleko, szukają pracy na europejskich rynkach, są cenionymi pracownikami, zarabiają lepiej, odkrywają nowe umiejętności i siły w sobie o istnieniu których nie mieli pojęcia. Płacą za to oczywiście ogromną cenę, ponieważ życie na odległość to wyzwanie dla wszystkich. Żona, która zostaje na miejscu, musi sama zająć się dziećmi i ogarnąć życie w pojedynkę, ale z ogromem codziennych obowiązków. Mąż natomiast żyje daleko, nie uczestniczy w codziennym życiu, nie doświadcza wielu ważnych momentów, nie widzi jak rosną dzieci, jest na uboczu.

Ja wiem, co się mówi. Znam te historie, o tym, jak to praca za granicą niszczy związki, jak to rozpadają się kolejne małżeństwa. Ja mam trochę zdanie.

Zbyt często myślimy stereotypami. Ja tego też po części doświadczam, ponieważ mój mąż z kolej pracuje dużo, wyjeżdża w delegacje, na szkolenia, konferencje. Nasłuchałam się „dobrych rad”, jak to na pewno mnie prędzej, czy później zdradzi, bo faceci tacy już są itp. Helloł. Nie dajmy się zwariować i to, że jeden, czy drugi niedojrzały facet, korzysta z okazji, a nawet może ich szuka, nie oznacza, że wszyscy tacy są. Większość mężów, ojców doskonale wie, co jest ważne i nie poświęci swojej rodziny. Znam wielu odpowiedzialnych mężczyzn, którzy na co dzień pracują w Anglii, Holandii, ale kiedy tylko mogą są w domu, przejmują wówczas obowiązki domowe, odprowadzają dzieci i starają się nadrabiać czas, kiedy ich nie ma. Znam takie rodziny, które mimo rozłąki, mają lepsze relacje, niż wiele innych, które żyją na miejscu. Oni wiedzą, że nie warto kłócić się o drobiazgi, oni chcą wykorzystać jak najlepiej ten czas, kiedy są razem, oni doceniają siebie i swoją obecność. Zawsze mówiłam i będę powtarzać, że to nie kilometry rozbijają rodziny, ale ludzie. Związki na odległość, które wiedzą, czego chcą, które mają plan na siebie i na życie osobno i wiedzą, czemu to służy, np. budowie domu, kupnie mieszkania, lepszym możliwościom dla dzieci, to oni wiedzą, że warto się poświęcić i przetrwają.

Uwierzcie mi, w ramach moich konsultacji prawnych, piszę mnóstwo pozwów rozwodowych i zdecydowana większość, to związki, które były razem i teoretycznie nic nie powinno ich zburzyć. Tymczasem życie pokazało, że są często mniej trwalsze, niż te związki „podwyższonego ryzyka” , które żyją na odległość.

Cóż mogę Wam doradzić?

Jeżeli masz ochotę spróbować i sprawdzić siebie na innym rynku pracy? Jeżeli na własne oczy chcesz się przekonać, jak żyje i pracuje się zagranicą? Jeżeli czujesz, że jest to szansa dla Twojej rodziny, a nie tylko zagrożenie?

To warto spróbować. Jedź z mężem, jeżeli jest taka możliwość, albo pozwól jemu wyjechać i zapracować na Waszą lepszą przyszłość. Powiem Ci, że znam nawet związki, którym odległość wyszła tylko na dobre, bo oto nagle mąż dopiero z perspektywy 3.000 km uświadomił sobie, jaki skarb ma w domu 😉

Zawsze tylko dbajcie o bezpieczeństwo wyjazdu, nie dajcie się zwieść pięknym słowom, obietnicą nieznanych osób. Kiedy moja siostra wyjeżdżała do Budapesztu miała to szczęście, że mieszkała tam jej przyjaciółka. I to ona była jej przewodniczką nie tylko po mieście, ale również po tamtejszym rynku pracy. Dzięki pomocy Kasi, moja siostra szybko znalazła pracę, nie miała problemów z formalnościami i miejscowymi zwyczajami. Jednak nie zawsze jest tak, że tam na miejscu jest ktoś, na kogo możesz liczyć i komu ufasz. I na to jest sposób. I chcąc wyjechać np. do Holandii można znaleźć firmy, których zajęciem jest pośrednictwo pracy w Holandii. Warto skorzystać z usług Agencji pracy w Holandii, ponieważ jest wówczas pewność, że ogłoszenie o pracę jest uczciwe, że potencjalny pracodawca oferuje legalna pracę, że możesz liczyć nie tylko na dobre wynagrodzenie, ale np. odszkodowanie w razie wypadku przy pracy. Wyjazd za granicę i poszukiwanie pracy na nieznanym rynku, zwłaszcza jeżeli nie znasz perfekcyjnie języka obcego, to wielkie wyzwanie. Warto więc być ostrożnym i na początek zdać się na pomoc fachowców, którzy znają rynek, wiedzą jak najlepiej znaleźć Ci pracę zgodną z Twoimi umiejętnościami, doświadczeniem, kwalifikacjami, ale również oczekiwaniami.

A potem … życzę już tylko powodzenia :)

Świat się zmienia, życie się zmienia, rosną nasze oczekiwania od życia, już nam nie wystarcza kawalerka i wakacje pod namiotem. Dziś chcemy więcej, bo widzimy, że można więcej. Najważniejsze, to właściwe priorytety i świadomość tego, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze. Dla tych, którzy wiedzą, że rodzina, żona, dzieci, rodzeństwo, to wartości najważniejsze, wyjazd za granicę nie musi oznaczać zerwanych więzi i rozbitej rodziny. To my kształtujemy nasze życie.

 

Dodaj komentarz