Rozwód to nie porażka, rozwód to szansa

biżuteria blog

Te z Was, które są ze mną dłużej doskonale wiedzą, że doświadczyłam rozwodu, że za mną nieudane małżeństwo i wiele traum, z którymi walczę do dziś.

Nie będę się nikomu tłumaczyć ze swoich życiowych wyborów, ale powiem Wam jedno, że do rozwodu dojrzewałam ponad rok, wiele nocy nie przespałam, wiele łez wylałam, wiele złego musiało się wydarzyć, abym w końcu powiedziałam dość. Zostałam sama z Zuzią. Nigdy nie żałowałam mojej decyzji. Nigdy nie czułam się winna, że rozbiłam rodzinę, ponieważ rodzina ma nieść miłość i bezpieczeństwo, a nie strach i obawę, co będzie jutro. Nigdy też nikogo nie namawiałam na takie decyzje, ponieważ to jedna z najtrudniejszych życiowych prób. Zawsze jednak walczyłam o swoje szczęście. Zawsze chciałam dać mojemu dziecku ciepły dom. Zawsze wspieram kobiety, które są na początku swojej drogi w pojedynkę. Wiele przykrych słów usłyszałam i przeczytałam o sobie. Zarzucano mi, że namawiam do złego, że jestem orędowniczką rozwodów i burzenia domowego szczęścia. Nie czuję się winna, ponieważ jeżeli kobieta, a w dodatku matka podejmuje decyzję o odejściu od męża, to znaczy, że w tym domu to po pierwsze dużo szczęścia nie było, a po drugie na pewno nie jest to jej kaprys, tylko przemyślana decyzja i należy jej się zrozumienie, wsparcie i dobre słowo. I na to możecie w mnie liczyć. Ja zawsze będę stała po stronie kobiet, które czasami mają w domu piekło, które doświadczają przemocy fizycznej, ekonomicznej, psychicznej i emocjonalnej.

W ostatnim czasie wiele się słyszy o rozwodach, których niewątpliwie jest coraz więcej. I coraz częściej decyzję o rozstaniu podejmują kobiety.

Jesteśmy innym pokoleniem, niż nasze mamy i babcie, które mniej mogły, a więcej musiały. Przeczytałam ostatnio fantastyczny wywiad z dojrzałą artystką, cudowną kobietą, która świadomie rozstała się z mężem, który był tyranem i egoistą. Pięknie powiedziała, że rozstając się z nim miała poczucie, że robi to nie tylko dla siebie, ale dla wszystkich kobiet w swojej rodzinie, które nie mogły tego zrobić, dla mamy, dla babci, które były skazane na trudne, toksyczne małżeństwa.

Od razu mówię. Ja naprawdę wierzę w instytucję małżeństwa, jestem ponownie żoną z nadziejami, że teraz to już na zawsze. Ja wiem, że to szczęśliwa rodzina jest najlepszą gwarancją na wychowanie szczęśliwych dzieci. Jednak … świat nie jest idealny. My nie jesteśmy idealne, trafiamy na nieidealnych partnerów.

Lubię obserwować kobiety. Widzę, że jesteśmy odważniejsze, mamy pewność siebie, świadomość własnych możliwości, wiemy, że mamy wybór i możemy z niego skorzystać, jeżeli nasz książę z bajki zamienia się w despotę. Jednocześnie potrafimy być bardzo szczęśliwe w związkach i potrafimy walczyć o te nasze rodzinne szczęścia. Pięknie potrafimy kochać i wybaczać. Pięknie też potrafimy oczekiwać i prosić. I oby było z tym tylko lepiej.

My Kobiety chcąc mieć rodzinę, często popełniamy największy błąd. Chcąc dogodzić wszystkim, mężowi, dzieciom, zapominamy o sobie.

Przyzwyczajamy naszego faceta, że jesteśmy na każde skinienie. A potem trudno wyjść tej roli, w którą same się obsadziłyśmy. Frustracja narasta, jesteś nieszczęśliwa, czujesz się niedoceniona, a to już tylko krok  do poważnego kryzysu. Mów o swoich potrzebach. Ty też jesteś ważna. Mąż wychodzi na piwo z kolegami. A Ty? Jaka jest Twoja przyjemność?

Ha!!! To Cię zaskoczyłam 😉

Wiem, że masz problem z odpowiedzią na to pytanie, bo czasu dla siebie, pieniędzy na siebie, zawsze szkoda. Wiem doskonale, bo ja też taka byłam. Zauważ, że użyłam czasu przeszłego 😉 Przez wiele długich lat byłam szarą myszką, która niczego od życia nie potrzebuje. Przez lata trudnego związku, zapomniałam co to są przyjemności. Kiedy sypie Ci się życie, kiedy masz poczucie życiowej porażki, kiedy myślisz tylko o dziecku, to nie ma miejsca na myślenie o sobie, sprawianie sobie przyjemności a nawet myślenie o przyjemnościach.

biżuteria zdj

I tu Cię zaskoczę, bo ja swoje życie zmieniłam o 180 stopni jednego dnia.

Tak się złożyło, że mój rozwód został orzeczony 5 grudnia, dzień przed Mikołajkami. Takie miałam święto :) I co zrobiła Ania? Nie, Ania nie usiadła i nie płakała nad kiepskim małżeństwem, nad zmarnowanymi latami. Nic z tych rzeczy. Ania następnego dnia, tj. 6 grudnia, w Mikołajki, ubrała się najpiękniej, jak tylko potrafiła, spakowała 3 letnią Zuzię i pojechała do Warszawy. Co stolica, to stolica, jak świętować początek nowego życia, to świętować :) Tak kochane, bo rozwód to nie jest porażka, rozwód to jest dowód Twojej siły i apetytu na coś więcej. Rozwód to znak, że Ty walczysz o szczęście i pierwsza porażka Cię nie zniechęca. Tak pomyślałam i postanowiłam z tej okazji kupić sobie prezent, taki prezent na nową, lepszą drogę życia. I co kupiłam? Kupiłam coś, o czym zawsze marzyłam, coś na co zawsze brakowało mi pieniędzy, coś co sprawiło, że poczułam się piękniejsza. Kupiłam piękną bransoletkę. Nie kosztowała fortuny, bo na taką nie było mnie stać, ale była pierwszym prezentem, jaki zrobiłam sobie sama. I wiecie, że był to jeden z najlepszych momentów w moim życiu. To dziś pamiętam tą chwilę, bo wtedy narodziłam się ponownie. Wtedy poczułam, że ja też zasługuję na drobne przyjemności, że myślenie o sobie, to nie jest zbrodnia, że należy mi się taka nagroda. Czytałam nawet ostatnio wywiad z jedną z najpopularniejszych dziennikarek w Polsce, która opowiadała swoje życie. Była samotną matka, wychowywała córkę w trudnych czasach, w latach 80, kiedy żyło się trudniej niż teraz. I opowiadała, że kiedy zdobyła duży kontrakt, co oznaczało premię, przez chwilę zastanawiała się, co z nią zrobić. Czy po za zapłaceniem rachunków, kupić zabawkę dla córki, czy coś dla siebie? I wybrała siebie. Wspominała, że kupiła pierwszą w życiu szminkę Diora. I … nie żałuje. Uzasadnia to tym, że jej córka miała bardzo dużo, bo zawsze była na pierwszym miejscu. Teraz chciała zrobić coś dla siebie, coś co ją uszczęśliwi i to była najlepsza decyzja, jaką podjęła. Ona poczuła, że odniosła sukces, a córka mogła się cieszyć szczęśliwą, uśmiechniętą mamą. Jeżeli czasami masz wyrzuty, że chciałabyś czegoś dla siebie, to pamiętaj tą historię. Dzieci potrzebują szczęśliwej mamy, a nie kolejnej zabawki, czy najmodniejszej kurtki. Dzieci muszą też wiedzieć, że potrzeby i marzenia innych też są ważne. Nauczysz dzięki temu dziecko bardzo ważnej umiejętności społecznej. Za 20 lat Twoje dziecko będzie lepszym partnerem w związku, bo będzie miało świadomość, że inni też są ważni, że życie nie polega tylko na braniu, ale również na dawaniu. A to jest bezcenne.

I tak, w dniu swojego rozwodu, narodziłam się nowa ja. I ta nowa Ania zdecydowanie bardziej mi się podoba.

Od tego momentu często kupuję sobie prezenty. Każdy ważny moment w moim życiu osobistym, czy zawodowym, to dobra okazja, aby się nagrodzić :) Były to narodziny chłopców, założenie bloga, 35 urodziny i wiele innych okazji. Każda z tych dat była dla mnie ważna, o każdej chciałam jak najdłużej pamiętać. Co ja wybieram w takich chwilach? Jest to biżuteria. Nie to być kolia za miliony dolarów, wystarczy drobiazg, który będzie mi już zawsze przypominał o ważnych chwilach :) Co Ciebie by uszczęśliwiło? Nowa sukienka, szminka, krem, masaż, nowa fryzura? O czym marzysz? Zacznij doceniać siebie i zrozum, że Ty też zasługujesz na przyjemności.

Za mną kolejny ważny moment w życiu.

Postanowiłam się rozwijać i obok mojego bloga powstał mój pierwszy kurs online dla rodziców. Było mnóstwo nerwów, nieprzespane noce, ogrom pracy i nagroda :) Lubię piękne rzeczy, lubię rzeczy oryginalne, które wyróżniają się i nigdy nie wyjdą z mody. Lubię rzeczy, które są dla mnie symbolem. I dlatego mój ostatni prezent to naszyjnik z gejszą. Dlaczego gejsza? Oczarowała mnie delikatność tego wisiorka i jego oryginalność. Po tym,  wszędzie królują te same motywy i wzory, a gejsza jest jedyna i niepowtarzalna. Motyw gejszy również jest mi bliski. Po pierwsze dlatego, że marzy się podróż do Japonii. Po drugie gejsze to wyjątkowe kobiety, wykształcone, ambitne, ale jednocześnie baśniowe. I po trzecie, gejsze walczą ze stereotypami, dla większości to symbol uległości kobiet, a tak naprawdę to ważne i wpływowe kobiety, które zajmują ważne miejsce w japońskiej kulturze i polityce. A po czwarte, ten wisiorek jest po prostu piękny, delikatny i cudny.  Lydiana znaczy szczęście dla kobiety. To jeden z piękniejszych prezentów, jaki sobie sprawiłam :)

 

TAK. JESTEM SZCZĘŚLIWĄ KOBIETĄ.

Mój mąż to nie jest chodzący ideał, charakter to on ma dość trudny, ale … wybaczam mu dużo, ponieważ wiem, że jestem kobietą jego życia, że robi wszystko dla mnie i dla dzieci, że kocha nas nad życie. To nie zmienia faktu, że się kłócimy, spieramy, że mamy odmienne zdanie na wiele tematów. Talerze jeszcze nie fruwają, ale ja nie jestem potulną Anią, tylko bywam waleczną Anką, która broni swojego zdania i swoich racji. Daję całą siebie, ale wymagam, oczekuję, proszę i … dziękuję. Mimo wzlotów i upadków, jedziemy na tym samym wózku i na pewno wspólnie patrzymy w tym samym kierunku… I to chyba jest największe szczęście – mieć przy sobie bratnią duszę, która znosi nasze humory i gorsze dni, która strzela fochy bez powodu, ale ugotuje ulubiony czerwony barszcz, wypierze ulubione spodnie i obejrzy film o sztukach walki. Taka z nas para :)

I wszystkim takiego szczęścia życzę :)

Ania

biżuteria zdj3

Dodaj komentarz