Pułapki szkolnych i przedszkolnych ubezpieczeń

ubezp blog

 

 

Dziś trochę praktycznych informacji na początek roku szkolnego.

Na początek podzielę się z Wami pewną informacją z mojego życia. Część z Was już wie, reszta może nie doczytała wszystkich tekstów, ale oto zdradzę, czym zajmuje się mój mąż. A mianowicie jest agentem ubezpieczeniowym, najlepszym specjalistą w branży, ale co ważne uczciwym człowiekiem, który trochę odczarowuje tą niewdzięczną branżę. Nie raz odbierał telefony od klientów w niedzielny poranek, aby pomóc i przeprowadzić przez skomplikowane procedury.

Minusów takiego zawodu jest kilka, ale nie o tym chcę pisać. Plusów zdecydowanie więcej :)

Dla ukazania Wam tego opowiem Wam pewną historię.

Kilka lat temu spotkaliśmy się z naszymi sąsiadami, gdzie sąsiad był dyrektorem sklepu MediaMarkt. Nasza pierwsza wizyta u nich i wiele wrażeń, piękny dom, nowocześnie zaaranżowany i urządzony i … 4 telewizory… I kiedy nie mogliśmy ukryć zaskoczenia i znaki zapytania chyba widać było w naszych minach, sąsiad powiedział:

– I co się dziwicie? My mamy 4 telewizory, a Wy jesteście ubezpieczeni po zęby. Jaka robota, takie życie 😉

Do dziś się z tej historii śmiejemy, ale to absolutna prawda.

Dostałam od Was pytania dotyczące ubezpieczenia w szkole, które mają nasze dzieci. Czy ubezpieczamy naszą trójkę, czy wybieramy coś innego?

A że jest to temat na czasie, to pomyślałam, że odpowiem wszystkim. Jestem z pokolenia idealistów, a to co się dzieje przy okazji ubezpieczeń NNW (od następstw nieszczęśliwych wypadków)  często mnie oburza. Nie lubię być wprowadzana w błąd, nie lubię, jak ktoś wykorzystuje moją niewiedzę i najważniejsze, nie podoba mi się, jak dobro dziecka jest tylko pustym sloganem i nijak się ma do rzeczywistości.

Ale od samego początku. Rozpoczął się wrzesień, szkoła i na pewno za chwilę, na pierwszym zebraniu przedstawiona nam zostanie oferta ubezpieczeniowa, z której korzysta szkoła. Od razu mówię, bo wiedzę to od lat, odkąd tylko wypuściłam w świat pierwszego ucznia, że rodzice nie mają absolutnie żadnej wiedzy na temat ubezpieczenia, które wykupują swoim dzieciom. Szoku doznają dopiero wówczas kiedy dojdzie do wypadku, kiedy wypłata jest tak niska, że aż śmieszna, albo jest wręcz problem z wypłatą odszkodowania, ponieważ ubezpieczenie ma wykluczenia, o których nie mieli pojęcia.

Dzięki wiedzy mojego męża i jego doświadczeniu w temacie poznałam mechanizm, jakim rządzą się szkolne ubezpieczenia. Jakkolwiek okropnie to zabrzmi, kiedy do szkoły trafia 10 ofert różnych ubezpieczycieli, nie wygrywa często oferta, która nie jest najlepsza dla dzieci, tylko  … dla szkoły. A mianowicie pod uwagę są brane jeszcze inne względy, jak chociażby ukryta darowizna na rzecz szkoły. Towarzystwo, które nie proponuje nic szkole, np. w formie darowizny na rzecz Komitet Rodzicielski, nie ma praktycznie żadnych szans. Nie chcę oczywiście generalizować, ale skutek jest taki, że wybór oferty nie ma podłoża merytorycznego, co za tym idzie tracą nasze dzieci i my. Ubezpieczenia NNW w szkole mają bardzo małą sumę ubezpieczenia, najczęściej wynosi ona 10tys zł. Wiecie co to oznacza? To oznacza, że odszkodowania również są niskie, jeżeli nie powiedzieć bardzo niskie. Ja poczytałam warunki i okazało się, że np. za złamanie stawu barkowego, dziecko otrzyma 100zł, za utratę stopy – 4tys!!! Ma się to nijak to kosztów, jakie byśmy mieli przy tego typu wypadkach.

Podsumowując, odpowiem na Wasze pytanie. My nie ubezpieczamy naszych dzieci  w szkole w ramach tego ogólnego ubezpieczenia.

Pieniądze, które wydalibyśmy na ubezpieczenie trójki dzieci wolimy wydać inaczej, a mianowicie zaprojektować sami najlepsze ubezpieczenie dla naszych dzieci.  Jestem w tej dobrej sytuacji, że mąż zadba o wszystko. Sami możemy określić sumę ubezpieczenia, wysokość składki i wszystkie inne szczegóły. I tak nasz Krzyś , który jest zdecydowanie bardziej kontuzyjny, niż 15-letnia Zuzia ma zupełnie inne ubezpieczenie. Dzięki temu mam świadomość, że w razie, odpukać, wypadku, kolizji z kolegą, poślizgnięcia się itp., otrzymamy odszkodowanie, które pomoże nam zniwelować skutki tego wydarzenia.

Od razu zapewniam Was, że nie reklamuję tutaj firmy mojego męża J Chciałabym Wam pokazać rozwiązanie, na które wpadł inny ubezpieczyciel i uważam, że w temacie ubezpieczenia dla przedszkolaków i uczniów, to nie ma nic lepszego. A mianowicie www.edupolisa.pl to miejsce, gdzie to my sami wybieramy najlepsze ubezpieczeni dla naszego dziecka Przypomnę Wam tylko, że okres przedszkolny i szkolny to najintensywniejszy czas w życiu naszych dzieci i co za tym idzie mogą wystąpić mniejsze lub większe wypadki. To czas kiedy korzystają z wielu zajęć ruchowych, treningi piłki nożnej, akrobatyka, gimnastyka, taniec itp. To czas, kiedy nasze dzieci nie potrafią usiedzieć w miejscu. W szkole spędzają kilka godzin dziennie, a wtedy nie trudno o wypadek.

Warto więc nie zdawać się ślepo na ubezpieczenie, które proponuje przedszkole lub szkoła. Poproście o warunki ogólne, dopytajcie, co przysługuje Waszemu dziecku. Czy warto decydować się na ubezpieczenie, która w razie wypadku, pokryje Wam jedynie koszt jednej wizyty lekarskiej? A pozostałe koszty spadną na Was? Zerknijcie na www.edupolisa.pl . Tam znajdziecie różne pakiety ubezpieczeń, które zagwarantują Wam różny zakres ochrony.

Ja tylko przedstawię Wam plusy takiego rozwiązania:

  • Oszczędność czasu i możliwość wyboru optymalnego wariantu
  • Świadczenie za uszkodzenie ciała w wyniku nieszczęśliwego wypadku
  • Atrakcyjna składka
  • Świadczenie za pobyt w szpitalu wskutek nieszczęśliwego wypadku (max. 180 dni)
  • Świadczenie w przypadku zdiagnozowania poważnego zachorowania
  • Zwrot kosztów leczenia i rehabilitacji poniesionych w celu leczenia obrażeń spowodowanych nieszczęśliwym wypadkiem
  • Zwrot kosztów nabycia lub naprawy gorsetów, protez, kul, stabilizatorów, temblaków, aparatów ortopedycznych, wózków inwalidzkich w NNW

Przy dodatkowych pakietach możecie nawet liczyć na dodatkowe wizyty lekarskie i opiekę pielęgniarską a nawet transport na wizytę kontrolną w razie wypadku.

Słuchajcie. Mam to szczęście, że poznałam rynek ubezpieczeń od środka. Dzięki temu wiem, że często nasze dobro, czy też dobro naszego dziecka nie jest priorytetem. Nie lubię być wprowadzana w błąd. Nie lubię być rozczarowana. Lubię natomiast być zabezpieczona i to też przejęłam od męża 😉 Temat moich dzieci jest mi najbliższy. Chłopcy, jak to 7 i 8 latek mają energii za całą drużynę piłkarską. Mieliśmy już różne sytuacje, wypadki, wizyty na urazówkach. Teraz chcę mieć pewność, że w przypadku wypadku, nie dostanę 100zł, które nie starczy nawet czasami na zdiagnozowanie problemu. Chcę mieć pewność, że ubezpieczenie ma sens. A żeby miało sens, musi mi gwarantować realne środki, które będą wsparciem np. przy ewentualnej rehabilitacji, czy diagnostyce.

Kiedy szkoła lub przedszkole zaproponuje Ci ubezpieczenie, dowiedz się, co Ci przysługuje, jaka jest suma ubezpieczenia, jakie są wyłączenia, co realnie będzie Ci się należało w razie wypadku dziecka. A potem porównaj z moją propozycją. Zobacz co możesz zyskać. Dobro dzieci i ich zdrowie jest dla nas przecież bezcenne :)

 

A dla zainteresowanych samodzielnym ubezpieczeniem dzieci proponuję 10% zniżki na ubezpieczenie do wpisania na stronie edupolisa.pl    —– na kod: MB10

Dodaj komentarz