Moje dziecko potrzebuje terapii, ale … nie jest gorsze!

terapia blog

Mój Krzyś ma Zespół Aspergera. Obecnie coraz więcej dzieci ma różne zaburzenia.

Poradnie pękają w szwach, coraz trudniej dostać się do terapeutów, każdego dnia kolejna rodzina musi się zmierzyć z diagnozą, że ich dziecko nie rozwija się prawidłowo, że jest problem, że trzeba walczyć.

Każda z nas, kiedy planuje dziecko, kiedy już spodziewa się dziecka, marzy o tym, aby dziecko było zdrowe, aby dobrze się rozwijało, było mądre, piękne i dobrze się uczyło. Oczywiście trochę przerysowuję, bo każde dziecko dla mamy jest najpiękniejsze, ale tak naprawdę liczy się tylko jedno … aby dziecko było zdrowe.

Tymczasem, bywa tak, a ostatnio coraz częściej tak się dzieje, że na naszym idealnym planie na macierzyństwo, pojawia się rysa. Okazuje się, że są problemy, że dziecko rozwija się wolniej, inaczej, że zaczynamy podejrzewać, że coś jest nie tak.

 

Ufaj swojej intuicji

Przygotuj się na to, że Twoje obawy mogą być bagatelizowane. Wszystkie mamy, które mają dzieci z ZA wspominają, że na początku nikt im nie wierzył, nawet lekarze ignorują wiele pierwszych objawów. Wiem to doskonale, ponieważ tak też było w naszym przypadku. Krzyś jest moim trzecim dzieckiem, pewne sprawy mnie niepokoiły, jednak lekarze kazali czekać, nie wymyślać dziecku chorób. Możecie usłyszeć argument, że każde dziecko jest inne, każde rozwija się w swoim tempie, że trzeba mu dać czas, a na pewno dogoni rówieśników. Zgadzam się z tym, to prawda. Jednak jeżeli Twoja matczyna intuicja podpowiada Ci, że co jest nie tak, nie odpuszczaj. Obserwuj dziecko, aby mieć argumenty i jeżeli sprawa wydaje Ci się poważna, to szukaj pomocy u specjalistów. Pediatrzy niestety zbyt często nie mają pojęcia o tym, jak rozpoznać i jak leczyć ZA, musisz szukać informacji i pomocy na własną rękę. A czas dla Was jest bardzo ważny, ponieważ im szybsza diagnoza tym lepiej. Nasz Krzyś był zdiagnozowany bardzo wcześnie, kiedy miał 3 lata, niestety w praktyce większość dzieci jest diagnozowana dopiero na początku nauki w szkole! Co to oznacza? Więcej pracy i większe trudności. Nasz Krzyś miał już 3 lata terapii, kiedy jako 6–latek poszedł do szkoły. To bardzo dużo!!!

Nie wstydź się dziecka z problemami

Ja wiem, że dla wielu z Was brzmi to dziwnie, bo jak można się wstydzić własnego dziecka. Chodzi o chorobę. Od terapeutów słyszę często, że wielu rodziców udaje, że nic się nie dzieje. Bagatelizują jednoznaczne objawy, cała rodzina, opiekunki w przedszkolu, mówią, że coś jest nie tak, że dziecko rozwija się inaczej, że potrzebuje pomocy i terapii, a oni … nadal uważają, że nic się nie dzieje. Najczęściej to ojcowie nie mogą się pogodzić z tym, że ich syn ma problem. To jeden z powodów dlaczego ja zaczęłam o tym otwarcie mówić. Wspólnie z mężem uznaliśmy, że ZA to nie jest powód do wstydu, do ukrywania się, tylko trzeba o tym mówić głośno, aby przybliżyć temat innym rodzicom i pomóc innym dzieciom. Od tych kilku lat stałam się wręcz towarzyską terapeutką i każdy, kto ma problem z dzieckiem dopytuje mnie, a dlaczego, czy to poważne, co robić, czy cokolwiek robić itp. J  Uważam, że o ZA trzeba mówić jak najwięcej, ponieważ temat ten jest nadal poruszany zbyt rzadko, a tym samym zbyt dużo dzieci nie jest nadal diagnozowanych, nie ma odpowiedniej terapii i tym samym szansy na normalne życie w przyszłości.

Tyle teorii, ponieważ My – mamy, My – rodzice jesteśmy w stanie poruszyć niebo i ziemię, aby pomóc dziecku, aby trafić do najlepszych specjalistów oraz umożliwić dziecku uczestnictwo w najskuteczniejszych terapiach. Niestety problemy czasami przychodzą z innej strony. Kiedy już zaakceptujemy wyzwania, jakie przed nami, kiedy znajdziemy już zaufanego terapeutę, kiedy już wiemy, jak pracować z dzieckiem w domu, kiedy wreszcie cieszmy się z pierwszych sukcesów, nowych umiejętności dziecka to … przychodzi rzeczywistość.

 

A niestety rzeczywistość może odebrać radość z sukcesów. Możliwe, że zawód przychodzi ze strony najbliższych, może to ojciec dziecka nie może pogodzić się z tym, że wyczekany syn nie jest idealny i trudno chwalić się wśród kolegów dzieckiem, które ma problemy z mówieniem, ma zaburzenia i deficyty. Może to dziadkowie, ciocie, kuzynki, patrzą krzywo, oceniają, obserwują, jakie braki ma nasze dziecko. A każde spotkanie rodzinne, to stres, po pierwsze, jak zachowa się nasze dziecko, a po drugie, jak zostanie ocenione. A może nikt nic nie powie, ale będziesz czuła na sobie spojrzenia i będzie bolało, kiedy Wasze dziecko nie pasuje do oczekiwań rodziny.

Rzeczywistość dopada nas jednak najszybciej, kiedy dziecko idzie do przedszkola lub do szkoły. Wielu rodziców jest przeszczęśliwa, że dziecko rozwija się, nadrabia, pracuje i choć nadal wiele rzeczy jest do wypracowania, to cieszysz się, że Twoje dziecko może iść do normalnej placówki i uczyć się z dziećmi, które rozwijają się prawidłowo. A tam …zaczynają się schody. Bo niestety inność nie jest w cenie. Ktoś, kto wyróżnia się, zachowuje się inaczej, nie radzi sobie, nie rozumie pewnych sytuacji, jest skazany na spojrzenia rówieśników. Piszecie mi o takich sytuacjach, kiedy Wasze dzieci z różnymi zaburzeniami, chorobami, gorszymi ocenami, widocznymi trudnościami, są bardzo źle traktowane przez rówieśników. Wytykanie palcami, wyśmiewanie, szturchanie, to tylko początek nieprzyjemności , z jakimi często muszą sobie radzić dzieci, które tak naprawdę potrzebują wsparcia, cierpliwości i pomocy bardziej niż inne dzieci.

Dlaczego tak się dzieje?

Mój syn ma zaburzenia, mój syn potrzebuje terapii, ale nie jest gorszy, inny, głupszy. Mój syn i tysiące dzieci, które walczą każdego dnia o kolejne umiejętności, to mali bohaterowie, którzy zasługują na podziw i szacunek. Może w klasie Twojego dziecka jest chłopiec, który ma problemy z chodzeniem, a może w ławce obok siedzi dziewczynka, która gorzej słyszy. W naszych szkołach są tysiące dzieci, które rozwijają się wolniej, inaczej, mają zaburzenia, ale nie są gorsze, mniej wartościowe. To cudowne, mądre, wrażliwe dzieci, które po za terapią, specjalistami, potrzebują najbardziej zrozumienia, wyrozumiałości, cierpliwości, empatii i ludzkiej sympatii. Te dzieci często nie marzą o 6 ze sprawdzianu, o nowym modelu telefonu komórkowego, czy najmodniejszych adidasach sezonu. One marzą o tym, aby mieć przyjaciela.

 

Droga Mamo, jeżeli Twoje dziecko ma zaburzenia, nigdy nie czuj się winna. Masz fantastyczne dziecko, które potrzebuje więcej pomocy, cierpliwości, wsparcia, ale jest Twoim ukochanym dzieckiem i nic i nikt tego nie zmieni.

 

Droga Mamo, jeżeli Twoje dziecko rozwija się zupełnie prawidłowo, ze sprawdzianów dostaje same 5, biega szybciej, niż rekord szkoły, ma poczucie humoru, grono kolegów i sympatię rówieśników, to proszę Cię … tłumacz, pokazuj, wyjaśniaj. Inne dziecko, słabsze, które ma problem z odpowiedzią, z napisaniem klasówki, z dobiegnięciem do mety, nie jest gorsze. Uczmy nasze dzieci wrażliwości na drugiego człowieka.

 

Moje dziecko, potrzebuje terapii, ale … nie jest gorsze!

 

Kochane moje Czytelniczki, wiecie, że mój najmłodszy syn ma Zespół Aspergera, jest fantastycznym, mądrym chłopcem i moim przekochanym dzieckiem. Potrzebuje terapii, musimy pracować więcej, ale cieszymy się z sukcesów i wiemy, że wiele deficytów uda nam się pokonać.

Z myślą o dzieciach ze spectrum autyzmu, stworzyłam kurs online „Terapia poprzez zabawę”, w którym pokazuję nasze sposoby na terapię w domu. Warto pamiętać, że nawet najlepsza terapia to tylko kilka godzin w tygodniu, a dziecko rozwija się cały czas. Dlatego najlepsze efekty przynosi połączenie terapii z pracą z dzieckiem w domu.

Mój kurs to odpowiedź na te potrzeby, znajduje się tam ponad 600 propozycji zabaw, które nie tylko są fajnym sposobem na spędzanie czasu, nie tylko wprowadzają fajne relacje rodzinne, kiedy jesteśmy razem, ale przede wszystkim efektem ubocznym jest, rozwój dziecka, poprawa jego mowy, motoryki, pamięci, koncentracji i wielu innych aspektów rozwoju.

Szczegóły poznacie TUTAJ

ZAPRASZAM

ANIA :)

 

1 Comment

  1. Masz wspaniałe podejście. Krzyś ma szczęście, że ma takich mądrych rodziców <3 Mam wielką nadzieję, że teraz ogólnie więcej się będzie mówiło o tym, że inny nie znaczy gorszy i że zmieni się podejście do osób, które się wyróżniają. Za moich szkolnych czasów wyglądało to dramatycznie.

Dodaj komentarz