MAKIJAŻ A PEWNOŚĆ SIEBIE

kosmetyki blog

Mam 37 lat i dopiero dziś odkrywam tajemnicę makijażu.

Dziś dopiero wiem, co sprawia, ze firmy kosmetyczne odnotowują ogromne zyski, co powoduje, że tej branży nie dotyka żaden kryzys. Dziś, ja kobieta w bardzo średnim wieku poznałam moc, jaką dają nam kosmetyki i makijaż.

Ale posłuchajcie od samego początku …

Znacie mnie nie od dziś  i nie od wczoraj (z wyjątkiem tych z Was, dla których to pierwszy mój tekst) Wyglądam, jak wyglądam. Mam swoje mocne strony i te zdecydowanie słabsze. Jednak jako nastolatka byłam zakompleksioną dziewczyną, która zdecydowanie nie miała wiary w siebie i całe nastoletnie życie siedziała zakopana w książkach, zamiast błyszczeć w towarzystwie. Trądzik, moja zmora, sprawił, że byłam zbyt nieśmiała i miałam zbyt niską samoocenę. Lata mijały, trądzik wiernie mi towarzyszył, mimo leków, kosmetyków, terapii, hormonów … podobno taki mój urok mówili lekarze o kosmetyczki. Makijaż??? Poprzestawałam na podkładzie, aby ukryć swoje niedoskonałości i kolejne pryszcze. Nie malowałam się, bo po co? Cienie, tusz, pomadki to dobre dla pięknych dziewczyn, które chcą jeszcze bardziej podkreślić swoje atuty, ja chciałam skryć się przed światem, aby nikt mnie nie widział. Chętniej niż róż, czy puder, kupiłabym czapkę niewidkę.

 I tak mijały lata. Dorosłam. Urodziłam Zuzię. Rozwiodłam się.

Mój wygląd poprawił się, cera wreszcie odpuściła i przestała być moją zmorą. Nie było idealnie, ale ja i tak byłam zadowolona. Makijaż??? Niekoniecznie, bo teraz wymówką był fakt, że jestem sama. Jak wiecie mój ciężki związek i jeszcze cięższy rozwód, na długi czas wyleczył mnie z chęci wstępowania w nowe związki. Pragnęłam ciszy i spokoju w życiu. Byłam samotną mama po przejściach. I znowu niska samoocena, brak wiary w siebie sprawiły, że z zazdrością patrzyłam na odważniejsze koleżanki, które potrafiły pięknie się umalować, ubrać, uczesać. Wyglądały jak gwiazdy i zachowywały się jak gwiazdy, a ja zawsze gdzieś z boku, niepewna siebie, ani tym bardziej swoich możliwości.

I tak minęły kolejne lata. Aż wreszcie niespodzianka.

Pojawił się on, potem dzieci, nagle z samotnej matki, stałam się mamą w rodzinie wielodzietnej i milionem obowiązków. Makijaż??? Kiedy??? Czasu brakowało na sen, posiłek, kawę, kto by w takich warunkach myślał o makijażu, nakładaniu cieni, kredkach do oczu, czy szminkach!

I oto matka polka Ania dojrzała. Oto skończyła 37 lat, oto odchowała swoją trzódkę i mogła pomyśleć o sobie.

Tylko kiedy stanęła w drogerii i zobaczyła te wszystkie cuda na półkach, to strach ją obleciał, bo jak tu zmienić myślenie i przyzwyczajenia, które towarzyszyły jej od kilkunastu lat. Chciałam wreszcie zrobić coś dla siebie. Chciałam wyjść na zakupy i wrócić z czymś dla siebie, a nie dla dzieci. Chciałam się poczuć piękną, zadbaną i atrakcyjną kobietą. Dla siebie!!! Nagle zrozumiałam, że zbyt długo byłam tylko dla innych. Jestem mamą i nic tego nigdy nie zmieni, każdego dnia nieba przychylam swoim dzieciom, ale … chcę też coś robić dla siebie. Moja pewność siebie w ostatnich latach zdecydowanie wzrosła. Przestałam się przejmować tym, co o mnie myślą inni. Czułam, że mogę być z siebie dumna i wierzyć, że mogę wszystko. Czy myślenie o swoim wyglądzie to zbrodnia? Czy zakup czerwonej szminki to fanaberia? NIE. Absolutnie nie!!!

I teraz mam apel do Was, moje Kochane Czytelniczki.

Nie wiem, czy makijaż to Twoja druga skóra? Czy może nie masz czasu, potrzeby, ochoty na takie głupoty? Ja wiem jedno. My kobiety potrzebujemy makijażu. My kobiety potrzebujemy kosmetyków. My kobiety potrzebujemy po prostu tego, aby poczuć się piękne. Każda z nas ma kompleksy. Każda z nas widzi w sobie niedoskonałości. A im jest ich więcej, im bardziej są widoczne, tym mniejsza nasza pewność siebie. Rozglądamy się wokół siebie, patrzymy na koleżanki, sąsiadki, nie mówiąc już o celebrytkach i na ich tle wypadamy blado. A im gorzej się oceniamy, tym trudniej nam myśleć o sobie w superlatywach. I tak znowu popadamy w tarapaty. Nasza pewność siebie sięga kostki brukowej. Nasza wiara w siebie gaśnie, jak zdmuchnięta zapałka. Koniec z tym. Każda z nas może być piękna. Każda z nas może się czuć piękną kobietą. Ja wiem, że wygląd to nie wszystko, że liczy się wnętrze. Tylko niewiele z nas potrafi być szczęśliwa bazując tylko na pięknym wnętrzu. Ja nie potrafię, przyznaję się bez bicia. I do jasnej cholery nie chcę się nikomu tłumaczyć, ja po prostu chcę być z siebie dumna, chcę z przyjemnością patrzeć na swoje odbicie w lustrze, podziwiać rozświetlone policzki i tuszować pierwsze zmarszczki. I nikomu nic do tego. To mój czas na to, aby dbać o siebie, aby kupić trzeci błyszczyk i czuć się fajnie.

Jeżeli uwielbiasz kosmetyki i makijażowe nowości to brawo Ty. Zatroszcz się o siebie, a wtedy wiara w siebie Cię nie opuści. Jeżeli natomiast dotychczas makijaż dla Ciebie nie istniał, jeżeli zamiast pudru, wracałaś z galerii z nowym samochodzikiem dla syna, to Kochana, spróbuj zrobić coś dla siebie.

Nie trzeba wiele. Widzę Was na ulicy, kiedy biegniecie ze sklepu, kiedy czekacie na autobus, kiedy odbieracie dzieci ze szkoły. Jesteście pięknymi kobietami, tylko brakuje Wam tej przebojowości i wiary w siebie. Kup podkład, tusz do rzęs, błyszczyk. Czasami drobiazg wystarczy, aby nagle odmienić siebie. Zerknij w lustro, uśmiechnij się do swojego odbicia. Prawda, że jest lepiej. Wyprostuj się, podnieś czoło do góry i odważnie idź przed siebie. Wiary w siebie można się nauczyć. Można sprawić, że poranki będą lepsze, a my nagle piękniejsze. Kiedy widzisz mnie, to przypomnij sobie moje słowa. Ja też nie jestem idealna, a każde zdjęcie poddane jest obróbce, aby coś niecoś ukryć a zwrócić uwagę na to, czym chcę się pochwalić. Kobiety dbajmy o siebie. Bo wygląd jest ważny. Nie dla innych. Ale dla nas samych. Jeżeli czujesz się piękniejsza, jeżeli wstajesz rano i jesteś zadowolona ze swojego wyglądu, to wstępuje w Ciebie inna energia, to masz chęci i siły, aby góry przenosić. To wiesz, że żyjesz. I tego nam właśnie życzę. Przebojowości, pewności siebie, zdrowego egoizmu i poczucia, że wszystko co najlepsze do nas idzie wielkimi krokami.

Piękne Babki to My!!!

Ania

Ps. Jeżeli spodobał Ci się ten tekst, jeżeli poruszył, dał do myślenia, otworzył oczy, to proszę polub go, skomentuj a może nawet udostępnij dalej. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie sygnał, że to co robię, jest komuś potrzebne. Z góry dziękuję :)

Dodaj komentarz