Jak mój mąż został bohaterem naszego domu?

kryzys blog

 

Kilka dni temu znajduję na biurku męża wizytówkę z dziwnie brzmiącą nazwą- car wrapping i … zainteresowałam się.

Jak by to powiedzieć. Wiecie jak to jest z nami kobietami i naszą babską ciekawością. Na biurku męża widuję miliony kartek, wizytówek i innych nudziarstw, ale tym razem … po prostu ciekawość zwyciężyła.

Kiedy wszelkie próby wyciągnięcia czegokolwiek z mojego męża nic nie dały, to duma nie pozwoliłaby mi odpuścić i zostawić sprawę :)

I wkroczyłam do akcji, prawie jak detektyw w spódnicy, choć ostatnio częściej jednak w spodniach 😉 Najpierw uderzyłam do synów, w końcu to faceci, może słyszeli hasło – car wrapping. Trop był oczywisty, na pewno sprawa dotyczyła samochodu. A tu już było groźne, bo ostatnim razem, kiedy mój mąż kombinował w tym temacie, to wrócił z nowym autem! A wiadomo kontrola sytuacji musi być!

Moi chłopcy, znawcy tematów wszelakich, niestety tym razem odpowiedzi nie znali…

Nie wiem, jak to jest w Waszych domach, ale mój mąż nigdy generalnie nic nie chce i niczego nie potrzebuje. Ja nie narzekam, bo wiadomo mąż wybredny i mający dużo potrzeb, to nic dobrego. Jednak z drugiej strony, u nas zawsze jest problem z prezentami, niespodziankami, ponieważ on nic nie chce i denerwuje się na mnie, że ja cokolwiek mu jeszcze proponuję. Kiedy ostatnio kupiłam mu na wyprzedaży spodnie i koszulkę, to … zakończyło się awanturą, bo … przecież on wszystko ma, a jeżeli już są okazje, to powinnam obkupić dzieci. Wiem, to jest niezrozumiałe dla mnie wariactwo, ale kto za tymi facetami trafi. A to podobno my jesteśmy do kochania, a nie do rozumienia 😉 W naszym związku jest totalnie na odwrót, ja jestem absolutnie normalną żoną, która uwielbia kupować, zawsze ma za mało butów i torebek, a ostatnio jeszcze biżuterii, natomiast mój mąż potrzebuje tylko auta! I w związku z tym, ten car wrapping nie dawał mi spokoju :)

Ostatnio czasu mam jakby na lekarstwo, ale wreszcie pod osłoną nocy, udało się. Jak zwykle uratował mnie internet. Swoją drogą coraz częściej zastanawiam się nad tym, jak kiedyś żyli ludzie, kiedyś … czyli w dobie przedinternetowej :) I wszystko jasne, to tajemnicze hasło  – nie znaczy nic innego, jak … oklejanie samochodów.

samochód

I słuchajcie Dziewczyny, to mógł wymyślić tylko facet, ponieważ żadna kobieta to by na to nie wpadła.

Jaki jest facet, każda z nas wie. Różni ich wiele, ale są tematy, które ich kręcą totalnie, jak chociażby piłka nożna i … samochody. I choć niewielu z nich ma możliwość bycia rajdowcą, to samochód jest ich żywioł i wielką miłością. Odkąd staną tylko na nogi, jak tylko zaczną kojarzyć zabawki, to liczą się auta.  Każda mama, która ma syna, przechodzi przez ten etap fascynacji samochodami i zbiera po domu samochodziki, radiowozy, straż pożarną, karetki pogotowia. Co w sobie mają te 4 kółka, tego nigdy nie zrozumiem, ale … chłopcy rozumieją. A wiadomo, że małe dzieci to mały kłopot, a w tym przypadku mały samochodzik, a duże dziecko, w tym przypadku – mąż, to duży kłopot i … duży samochód 😉

A że człowiek całe życie się uczy, to ja dopiero teraz dowiedziałam się czym jest moda na car wrapping, czyli oklejanie samochodów. Jest to temat, który zachwyci każdego faceta i każdego szanującego się posiadacza auta. Każdy z nich znajdzie coś dla siebie, ponieważ w grę wchodzi – uwaga! nawet całkowita zmiana koloru, kiedy to folią oklejamy całe auto! I tu panowie mogą sięgnąć po bogatą paletę kolorów, zarówno w wersji matowej, jak i błyszczącej. To prawie jak z naszymi pomadkami 😉 Ale dla minimalistów też coś się znajdzie, ponieważ można okleić tylko fragmenty aut, np. lusterka. Jest też wyjście dla zwolenników mniejszej ekstrawagancji, którzy mogą wybrać mniejsze i skromniejsze grafiki, które sprawią, że auto będzie się wyróżniać. A wiadomo, że indywidualistów wśród naszych panów nie brakuje :) I tak każdy mężczyzna może realizować swoje marzenia :)

No zaskoczył mnie ten mój mąż! I tak jak mnie nie dziwi miłość moich synów do samochodów, już nawet nie krzyczę, że znajduję je po całym domu, już nawet przestałam je liczyć i machnęłam ręką na bałagan, kupując wielkie pudło na samochodowy kram chłopaków, tak w przypadku męża byłam zaskoczona.

Chcecie się dowiedzieć jak skończyła się ta historia?

Uwaga, uwaga, mój mąż jednak wykazał się rozsądkiem, jak zawsze zresztą 😉 Nie chodziło mu wcale o pochwalenie się grafiką w stylu rajdowca. Przyznam się Wam, że nawet mi ulżyło. Zaczęłam się przecież niepokoić, same wiecie, kryzys wieku średniego i te sprawy … Mój mąż, to jednak mój mąż. On odpowiedzialnie i praktycznie pomyślał o tym, że oprócz roli czysto estetycznej, oklejenie auta spełni też funkcję ochronną. I folia pokrywająca samochód zabezpiecza oryginalny lakier pojazdu przed niesprzyjającymi warunkami zewnętrznymi, jak błoto, piasek, kamienie, promienie słoneczne i sól.

I tak oto mój mąż stał się bohaterem domu 😉

A na koniec z uśmiechem na ustach zapytał, to na jaki kolor auta chciałabyś mieć???

Mój Ci On :)

Dodaj komentarz