Jak jeść i nie tyć?

dieta blog

 

Każdego dnia dostaję wiele wiadomości od Was. Uwielbiam czytać o Waszych sprawach, w miarę możliwości odpowiadam na pytania i doradzam. Jest jedno pytanie, które pojawia się najczęściej. Nie dotyczy ono  dzieci, związków, zdrowia, tylko … mojego wyglądu :) Jak to robię, że jestem taka szczupła? Jaka dietę stosuję? Jakie triki mam? Co trenuję? Jak ćwiczę?

Tak więc przed nami chwila prawdy :)

Zdradzę Wam tajemnicę mojego wyglądu. Od razu jednak piszę, nie jestem lekarzem, dietetykiem, trenerem, to co działa w moim przypadku, może nie zadziałać u Ciebie. Jedno Ci mogę jednak zagwarantować. To, co Ci zaproponuje na pewno wpłynie pozytywnie na Twoje zdrowie.

Kto ciekawy?

Zaczynamy :)

Mam tendencję do tycia, od zawsze i pewnie już na zawsze. Zazdrościłam już od czasów szkoły tym koleżankom, które mogły bezkarnie zjadać trzecią bułkę i zagryzać pączkiem i wyglądały jak modelki. Ja tego nigdy nie doświadczyłam. Wszystkie grzeszki natychmiast były widoczne w biodrach. Całe życie jednak szukałam sposobu, aby wreszcie trwale schudnąć. Miałam oczywiści zrywy, kiedy to przez 3 miesiące jadłam każdego dnia tylko jeden serek waniliowy i bułkę. Efekty były spektakularne, bo klasę maturalna rozpoczęłam jako dziewczyna w rozmiarze S, jednak dalsze miesiące i stresy sprawiły, że maturę zdawałam już w rozmiarze L. I tak wiecznie. Raz na wozie, raz pod wozem. I już padło magiczne słowo – klucz, które również definiuje mój tryb życia – STRES. Ja w stresie po prostu tyję, o czym pisałam TUTAJ.

Nie ma lekko. Czasami chciałoby się już odpuścić, zjeść kolację bez wyrzutów sumienia, upiec w końcu bezę i nie liczyć kulek lodów, kiedy to na dworze 40 stopni. Jednak nie ma tak dobrze. Moje życie to wieczny dylemat, czy chcę dobrze zjeść, czy być szczupła. A jeżeli do tego jeszcze Wam powiem, że ja kocham jeść, uwielbiam słodycze, życie bym oddała za ciasta i ciasteczka, to widzicie, że mój wygląd to wynik wielu wyrzeczeń.

To co widzicie na zdjęciach to efekt moich wielu decyzji, dobrych i złych.

Potrafię nadal zgrzeszyć, jednak wiem, że potem trzeba to odpokutować i przez kolejne dni baaaaaaardzo się oszczędzać. I wyobraźcie sobie, że choć wakacje w pełni, sezon grillowy na całego, to ja w to lato zjadłam tylko jedną kiełbaskę z grilla. Mam silną wolę, muszę mieć, jeżeli chcę się zmieścić w ulubione jeansy i nie narzekać potem, że oto znowu przytyłam 3 kg. Wolę chuchać i dmuchać na zimne. Nie marzy mi się już wygląd modelki, nie chcę warzyć 50kg, ponieważ wiem, co jest dla mnie najważniejsze. Jestem już w tym wieku, gdzie szczupła sylwetka, to nie tylko atrakcyjny wygląd, ale przede wszystkim zdrowie. Nie odchudzam się ryzykownie, nie wariuję na punkcie wyglądu. Już wiem, że kiedy schodzę poniżej pewnej wagi, to wtedy gorzej wyglądam, twarz się zapada, zmarszczki są bardziej widoczne i zamiast korzystniej, wyglądam zdecydowanie starzej.

Tak, Moje Kochane, kilogramy to nie wszystko, liczy się wiele innych kwestii :)

Jeżeli jednak chciałabyś schudnąć, to zdradzę Ci mój sposób. Jest jedna dieta, która służy zdrowiu, a ubytek kilogramów, to jedynie efektu uboczny. Ja, jako pani w pewnym wieku, która ma dzieci i chce jak najdłużej zachować nie tylko urodę, ale przede wszystkim zdrowie, poznałam dietę dr. Dąbrowskiej, która jest owocowo-warzywnym postem. Nie będę się tutaj rozpisywać na temat szczegółów, jeżeli będziesz ciekawa, to w internecie znajdziesz wszystkie informacje. Powiem Ci tylko ogólnie, że ta dieta to swoisty detoks dla organizmu. Nie da się ukryć, że jemy za dużo i niezdrowo. Nie z własnej winy, po prostu to, co znajdujemy w sklepach jest często żywnością bardzo przetworzoną, zawierającą wiele szkodliwych substancji, konserwantów, ulepszaczy i nie wiadomo czego jeszcze. W efekcie, nie tylko tyjemy, ale też szkodzimy zdrowiu. Przeszłam przez to, mam problemy ze zdrowiem, jestem pod stałą obserwacją lekarską. Jednak wiem, że nasze zdrowie, to nie tylko regularne badania i przyjmowanie leków, nasze zdrowie, to też w dużej mierze mądre jedzenie. I dziś hasło – Jesteś tym, co jesz – ma dla mnie zupełnie inne znaczenia.

Co najważniejsze w diecie owocowo-warzywnej?

Jeżeli chcesz spróbować, to po prostu odstawiasz pieczywo, nabiał, mięso i jesz TYLKO owoce i warzywa, mogą być surowe, gotowane, pieczone. Możesz zrobić sobie jednodniowy detoks lub spróbować na dłużej pożegnać się z ulubionym serkiem, czy kurczakiem. Im jestem starsza i bardziej świadoma, tym łatwiej mi to przychodzi. Jeżeli zaszaleję w weekend i pozwolę sobie na sałatkę z majonezem i szarlotkę, to potem w poniedziałek robię detoks. Kilka razy w roku przechodzę na dietę owocowo-warzywną na dłużej – 2-3 tygodnie. A mój rekord to 6 tygodni. Czy jest lekko? Jest szalenie ciężko zrezygnować z tego , co się lubi. Ja zawsze najbardziej tęsknię za pieczywem i masłem 😉 Jednak powiem Ci, że nigdy nie jestem głodna, bo okazuje się, że warzywa można przyrządzić na setki sposobów i to jedzenie jest nie tylko syte, ale też smaczne i co najważniejsze – z każdym dniem czuję się lepiej i wyglądam lepiej. Poprawa się cera, włosy, potrzebuję mniej snu, nie muszę wypijać kolejnej kawy, aby dotrwać do wieczora. W momencie kiedy organizm mniej energii traci na trawienie, my czujemy się lepiej i mamy więcej sił. Ja to sprawdziłam :)

Kiedy kolejny raz zobaczysz mnie na zdjęciu, to przypomnij sobie moje słowa. Mój wygląd, mój rozmiar, nie jest dziełem przypadku, ani wynikiem szczęścia, a … świadomości, ograniczeń, rezygnacji. Nie ma lekko :)

Teraz kiedy to piszę, jest poniedziałek. W weekend zjadłam pół ciasta dyniowego, które uwielbiam, poprawiłam wielką porcja lodów na zakończenie niedzieli, więc dziś czeka mnie zupa warzywna, pieczony kalafior i na deser gotowane jabłka. Czy warto się tak poświęcać? To mój wybór i mój sposób na jedzenie. U mnie działa. Ja bez problemu zakładam spodnie sprzed lat i w dodatku dobrze się czuję. Nie potrzebuję nic lepszego … planuję tylko więcej spacerować … dla siebie :)

A co Ty robisz dla siebie i swojego zdrowia?

Dodaj komentarz