Dajmy dziewczynkom samochody, a chłopcom lalki!

auta blog

Moja mama wielokrotnie powtarza mi, że kiedyś żyło się łatwiej i łatwiej też było wychowywać dzieci. Wszystko było proste i oczywiste.

A dziś na każdym kroku eksperci w dziedzinie macierzyństwa, z każdego kąta wyskakują inne metody wychowawcze, do tego jeszcze strach przed gender i nagle okazuje się, że wychowanie dziecka jest trudniejsze niż rozbrojenie bomby.

Kiedyś wystarczyło urodzić, wykarmić, zmieniać pieluchy i kochać, dziś problemy piętrzą się od samego początku. Nieprzerwanie trwa wojna między zwolennikami porodu siłami natury a cesarskiego cięcia, karmienia mlekiem matki, a karmieniem mlekiem modyfikowanym. W internecie, telewizji, gazetach słychać autorytety, które radzą, upominają, straszą, wypominają nasze rodzicielskie błędy. I każdy młody rodzic czasami już nie wie, kto ma rację, czy znana blogerka parentingowa, czy naczelna, medialna psycholog, a może babcia, która wychowała 6 dzieci. Modele wychowawcze się zmieniają, kilka lat temu pojawiło się pojęcie wychowania bezstresowego, a dziś już wiadomo, że to nie jest model, który warto stosować. Dziś, w XXI wieku, kiedy wydawać by się mogło, że już wszystko wiemy na temat wychowania dzieci, że wszystko w temacie macierzyństwa zostało powiedziane i napisane, to jednak zostając rodzicem stajemy przed ogromnym wyzwaniem.

Co ja, mama 3 dzieci, mogę Wam moje Czytelniczki doradzić???

Otóż, jeżeli miałabym Wam doradzić jedną rzecz, to byłaby następująca.

UFAJCIE SOBIE!

Przed Wami najtrudniejsza, ale równocześnie najwspanialsza przygoda w życiu. Będzie różnie, będzie wzruszająco i przerażająco. Będą chwile płaczu z radości i szczęścia, ale również ze zmęczenia i bezradności. Przed Wami nowy rozdział w życiu. Usłyszycie dziesiątki, jeżeli nie setki „dobrych” rad. Nie sposób ich nie słuchać, jednak do Was należy wysłuchać, ale dla siebie zostawić to, co uznacie za dobre dla Was i Waszych dzieci. Każda mama nie raz i nie dwa stanie przed trudnymi dylematami, czy kupić lizaka, czy pozwolić na oglądanie bajek, czy kupić zwykłe pampersy, czy te modne ostatnio pieluchy wielorazowego użytku. I wiele razy spotka się z karcącymi spojrzeniami otoczenia, bo źle nosi, bo źle karmi, bo źle wychowuje. Mnie macierzyństwo nauczyło jednego … asertywności. Po 16 latach doświadczenia w boju, potrafię walczyć o swoje podejście do macierzyństwa. Dziś nie przeraża mnie krytyka i surowe spojrzenia. Dziś wiem, co jest najlepsze dla moich dzieci. A one same są najlepszym dowodem na to, że miałam rację podejmując wiele trudnych, a czasami wręcz kontrowersyjnych wyborów.

Nie będę Wam dziś mówić o moich porodach, nieudanych podejściach do karmienia piersią, bo te historie już znacie. Dziś opowiem Wam o innym wyzwaniu.

Po pierwszej Zuzi, ja matka córki, zostałam mamą 2 synów. To była niespodzianka i wyzwanie. Jak wychowywać syna? Nie miałam rodzinnych wzorców, ponieważ u nas w rodzinie zawsze dominowały dziewczynki. A tu los sobie ze mnie zażartował i uczynił mnie mamą synów. O tym, że zostali najważniejszymi mężczyznami mojego życia nie muszę nikogo zapewniać. Ale bardzo szybko pojawiły się pytania i wątpliwości. Wiele lat byłam już stałą bywalczynią sklepów z zabawkami. Zuzia, jako kilkulatka, miała całkiem pokaźną kolekcję lalek, wózków i typowo dziewczęcych zabawek. Teraz pojawiło się wyzwanie, jakie zabawki są wartościowe dla kilkuletnich chłopców. Ja, asertywna i często idąca pod prąd, ale zawsze wierna swoim przekonaniom, z góry założyłam, że moi synowie nie będą mieli pistoletów i zabawek, które w mojej ocenie łączyły się z agresją, brutalnością, czy wręcz wojną. Nie musicie się ze mną zgodzić, ale nikt mnie nie przekona. Uważam, że kilkulatek bawiący się w wojnę i strzelający do brata, to nie jest wartościowa zabawa. Jeżeli ktoś mnie uświadomi, jaką wartość dla dziecka ma taka zabawa, to zapraszam. Według mnie na świecie jest wystarczająco dużo zła i przemocy i nie musi ona gościć w zabawkach i dziecięcych pokojach.

No dobrze, to skoro nie pistolet i karabin, to co???

Odpowiedź przyszła bardzo szybko i nieoczekiwanie, bo po prostu chłopcy odnaleźli schowane na strychu zabawki po siostrze, czyli wózki i  lalki.

Mój 3 i 4 latek wszystko ściągnęli do swojego pokoju i doskonale się bawili. Bawili się w dom, karmili misie, przebierali lalki, pchali wózki i kłócili się, jaką zupę ugotować dla pandy Henia. Widziałam nie raz oburzone spojrzenia. Chłopcy bawią się lalkami!!!! To przecież niezdrowe, to nie tak powinno być. Daj im samochody, a lalki oddajcie dziewczynkom.

W dobie strachu przed gender, kiedy zbyt często wszystko, co inne przeraża i oburza, ja pozostałam wierna sobie i temu, co najlepsze dla moich dzieci. Po lalkach była faza na gotowanie i zabawy w kuchnię. Nikogo więc nie zdziwiło, że od św. Mikołaja chłopcy dostali profesjonalną, wypasioną kuchnię z akcesoriami.  Kilka lat namiętnie gotowali „na niby”.  I jak fascynacja lalkami dawno minęła, tak gotowanie nadal jest ich wielką pasją. I dziś mój 8 i 9 latek już gotują na poważnie, zaskakując nas i naszych znajomych fantastycznymi daniami.

Do czego zmierza nasza historia?

Przestańmy dzielić dzieci na chłopców, którzy muszą mieć karabin i dziewczynki, które uwielbiają robić lalkom warkoczyki!

Nasza historia z zabawkami zatoczyła koło. Pojawił się moment, kiedy chłopcy sami poprosili o samochody. Robili wyścigi samochodowe, budowali parkingi, ekscytowali się wywrotką i śmieciarką. I w dodatku do zabawy zapraszali zachwycone koleżanki, które rzucały w kąt przyniesione lalki i hałasując na cały dom, udawały kierowców rajdowych.

Co ciekawe, moi synowie nie brali pierwszego lepszego auta, który ma 4 koła i głośno trąbi. Moi synowie, mieli swoje preferencje i gusta. Od początku lubili auta, które pozwalały im na kreatywna zabawę, na budowanie, na przeżywanie przygód i wymyślanie całych historii. I takie samochodu udało nam się znaleźć. Jak zawsze mówię, ja lubię działać pod prąd, lubię nowości, ale dla mnie zawsze najważniejsza jest jakość. Nie chciałam dawać chłopcom chińskich samochodzików, które po godzinie traciły koła, które drugiego dnia leżały w kącie.

auta1

Ja chciałam, aby samochód przetrwał nawet ich najbardziej zwariowane pomysły. Wizyta w popularnym sklepie zabawkowym i szukamy fajnych samochodów. I znalazłam, za … 200, 300zł. W dodatku miałam obawy, czy taki samochód zainteresuje moich synów na dłużej. Jak by nie liczyć, to tylko jeden samochód, wypadałoby na dzień dobry kupić 2, a więc wydatek podwójny. Ok. Tylko spokojnie.  Szukamy dalej. I przypadkiem odkryłam zabawki Igracek MultiGo czeskiej firmy EFKO, które obecnie można już kupić w Polsce. Samochody Multi Go to doskonałe połączenie jakości wykonania, pięknych kolorów, pomysłowości. Słuchajcie, te samochody to połączenie tego, co akurat moi chłopcy kochają, ponieważ samochody można dowolnie zestawiać, kombinować, wymieniać elementy, np. przyczepy, naczepy i tego typu akcesoria. Niby drobiazg, a zabawa staje się ciekawsza, bo można wykazać się pomysłowością J. I uwaga, cena pojedynczego samochodu, to tylko 29,90zł. A dodatkowo dostępne są całe zestawy samochodów, z ludzikami, ponieważ samochody muszą mieć kierowców, to zrozumiałe J I teraz uwaga, taki zestaw, który składa się z 3 aut, 2 ludzików, sygnałów dźwiękowych kosztuje … 89,90 zł – jesteście ciekawe, chcecie to zobaczyć na własne oczy i ocenić : – to kliknijcie TUTAJ.

Nie wiem jak Wy, ale dla mnie to doskonała wiadomość, ponieważ nie uśmiechało mi się płacić 300 zł za straż pożarną.

Teraz możemy kombinować, kupić 2 zestawy i mieć cały pokój zabawy :) Chłopcy bawią się w budowanie miasta, tworzą całe historie a wszystko dzięki swoim samochodom. I wreszcie tradycjonaliści są szczęśliwi, choć …. Nie do końca, bo na równi z moimi chłopcami bawi się nasza sąsiadka, 4 – letnia Zuzia, która rzuca swoje lalki i ryczy jak zawodowa straż pożarna. I wszyscy szczęśliwi 😉

auta4 auta5

auta3

Dzieciństwo to cudowny czas odkrywania. Dzieci poznają siebie, świat i uczą się życia. Moi synowie nic nie stracili, kiedy bawili się wózkiem i lalkami. A wręcz przeciwnie, zyskali inną wrażliwość. Dziś z ciekawością i zainteresowaniem zaglądają do dziecięcych wózków i odpowiedzialnie zajmują się malutkimi dziećmi znajomych. Te ich pierwsze zabawy to doskonały trening na przyszłość. I tym, którzy się z nas podśmiewywali powiem, że wiem, że dzięki takiej zabawie moi synowie za kilka lat łatwiej odnajdą się w roli partnera i ojca, ponieważ oni pierwsze zmienione pieluchy już mają za sobą J

A dziewczynki???

Nie wszystkie małe damy marzą o gromadce dzieci i gotowaniu obiadku dla rodziny. To podobnie ja my :)

I wszystkie mamy takie prawo, niezależnie od tego, czy mamy 5 lat, czy 35 :)

Dajmy naszym córkom wybierać. To jest ten czas, kiedy mogą zawzięcie rywalizować z kolegami w wyścigach samochodzików, kiedy mogą budować niesamowite konstrukcje z klocków. Niech poznają siebie, swoje możliwości, swoje pasje. Kiedyś przyjdzie im wybrać, kim chcą być i jak żyć. To teraz jest ten moment, kiedy zbierają pierwsze doświadczenia, niech zabawa nigdy nie będzie dla nich ograniczeniem, niech już teraz wiedzą, że mogą być, kim tylko chcą.

Spodobał Ci się mój wpis, to proszę skomentuj go, a może nawet przekaż dalej :)

Ania

Dodaj komentarz