Czy Mikołajki w szkole mają jeszcze sens?

mikołajki blog

 

Pamiętam swoje dzieciństwo, grudzień, przygotowania do Świąt i oczywiście mikołajki w klasie.

Jakie to były emocje, najpierw losowanie, potem utrzymanie tajemnicy (no może zdradziłam sekret tylko najlepszej przyjaciółce), potem wymyślanie co kupić, aby się podobało, zakupy, pakowanie i wreszcie klasowe Mikołajki. To były inne czasy i inna epoka. Nie mieliśmy wszystkiego i każdy prezent cieszył, bransoletka, czekoladki, długopis, oryginalny zeszyt, kaseta magnetofonowa, książka, notes. Jaka to była radość dostać prezent, a jeszcze chyba większa widzieć radość na twarzy obdarowanego. Każdy otwierał swój prezent, ale kątem oka obserwował minę obdarowanej. Tyle emocji … A dziś???

Oj dziś jest już zupełnie inaczej …

Losowanie i … potem się zaczyna. Po kilku minutach wszyscy, wszystko wiedzą, kto kogo ma, co, kto chce dostać, a czego absolutnie sobie nie życzy. Ale to nie koniec, ponieważ co zaradniejsi zaczynają się wymieniać losami, bo ja nie chcę chłopaka, bo ja chcę, żeby mnie miał ktoś inny. Napisała do mnie Czytelniczka, której syn ma 15 lat i Zespół Aspergera. Wylosował koleżankę z klasy, na co ona wszelkimi sposobami chciała to zmienić, ponieważ chciała dostać prezent od koleżanki, aby razem poszły sobie do galerii i wzajemnie coś wybrały. I wszystko super, ale uczucia chłopaka zranione i rozczarowanie zostanie na długo. Odebrał to w ten sposób, że jest gorszy, że jego prezent będzie gorszy…

Pisać dalej?

Wybór prezentu to dziś wyzwanie, ponieważ dzieci mają już absolutnie wszystko i bardzo jasno dają do zrozumienia, że coś im się nie podoba. Uczymy nasze dzieci szczerości, prawdomówności, nauczmy też tego, że trzeba się cieszyć ze wszystkiego. Ktoś zadał sobie bardzo dużo trudu, żeby wybrać coś wyjątkowego. Może nie trafił w gusta, ale moment otrzymywania prezentu powinien jednak nie powinien oznaczać niezadowolenia, wyrzutów, rozczarowania. Nauczmy dzieci cieszyć się z każdego drobiazgu, bo inaczej przyjdzie moment w ich życiu, że już nic je nie ucieszy. W wielu szkołach, aby nie dopuścić do niezadowolenia najmłodszych, wiszą listy z tym, co , kto chciałaby dostać. Taka ściąga dla kupujących, że np. Ola lubi lego Friends. To oczywiście odbiera nam wszelką kreatywność, idziemy do sklepu, szukamy lego, wybieramy model, który mieści się w widełkach cenowych i tyle.

I kiedy tak o tym myślę, kiedy zastanawiam się nad sensem tego wydarzenia, to jest mi po prostu przykro …

Bo oto kolejne fajne wydarzenie z mojego dzieciństwa, nie przetrwało przemian w naszym życiu. Kiedyś wyczekiwane, dziś staje się parodią tego, co było. Żal mi naszych dzieci, że nie poczują tych emocji, tego trudu utrzymania tajemnicy, trudu znalezienia wyjątkowego prezentu, kiedy nie było galerii i sklepów internetowych, radości z pakowania i odpakowywania. Tak było … ja tego doświadczyłam … ja i moi rówieśnicy z wypiekami na twarzach czekali na klasowe mikołajki…

Dziś to atrakcja jedna z wielu, gdzieś pomiędzy wyjściem do kina, zabawą w Sali zabaw, wizytą w galerii, a kręglami i trampolinami. Dziś Mikołajki to krótki przerywnik szkolnego życia. Dziś to problem dla rodziców, którzy dwoją się i troją, żeby jednak kupić coś fajnego i trafić w oczekiwania. Dziś to obawy, aby prezent się spodobał. Wielu rodziców mówi wprost, skończmy z tym dniem, bo jest z nim więcej problemu, niż autentycznej radości. Dzieci, które mają prawie wszystko, proszą Mikołaja o prezenty za kilkaset złotych, nie ucieszą się z drobiazgu za 20 zł. Zamiast utrudniać życie nam i nauczycielom, po prostu niech dzieci idą do kina. Takich głosów jest coraz więcej.

Może rzeczywiście dziś Mikołajki nie budzą emocji a jedynie problemy …

Tylko, mi jest trochę przykro, że znowu komercja, materializm wygrywają …

A nasze dzieci pewnie bogatsze w zabawki i przyjemności, są jednak biedniejsze od nas o wiele bezcennych, jedynych w swoim rodzaju, niepowtarzalnych, emocji…

A Ty co myślisz o klasowych mikołajkach ????

mikołajki2

 

Dodaj komentarz